Hej, hej ;)
Słowem wstępu, wpadłam tu bo sobie przypomniałam o tym blogu, bo jest mi smutno i nie mam komu się wyżalić i w ogóle jest mi źle....
Od poprzedniego wpisu minęło 2 lata ( spoko ja i moja systematyczność :D) już nic nie obiecuję że będę systematyczna i takie tam, po prostu będę traktowała tego bloga jako mój pamiętnik, jako formę wyżalenia się, zapamiętania chwil z mojego życia.
Zaczynam....
Nadal nie mam pracy, nadal chodzę na kurs norweskiego i nadal jest do bani.
Co do norweskiego, moja nauczycielka która mnie uczyła wtedy była ogólnie fajna ale zamiast mnie wsiąść do wyższej grupy ( czuję że bym dała radę) to cały czas kisi mnie w tej samej grupie i cały czas uczę się tego samego. KURWA mam tego dość, może i jestem głupia ale nie aż tak, litości.
Obecnie mam inna nauczycielkę która traktuje nas jak jakiś idiotów, nie umie prowadzić lekcji i mnie wkurwia (może i się stara, ale jej to nie wychodzi) mam lekcję na korytarzu, tak na korytarzu dobrze przeczytaliście.... Moja grupa to jest taka zapchaj dziura. Wcześnie miałam lekcję trzy razy w tygodniu a teraz jeden raz w tygodniu. No normalnie katastrofa.
Zapisałam się na ten egzamin państwowy z norweskiego. Jak tylko go napisze od razu przestaje chodzić na ten badziewny kurs. Mam ich dość doprowadzają mnie do nerwicy (mam na myśli nauczycieli) jedna nauczycielka byłą super Marianne ( czy jakoś tak). Zapisałam się na ten poziom wyżej (obecnie jestem na A2, ale litości po takim czasie..... dlatego za namową mojego M zapisałam się na poziom A2/B1) chuj pewnie nie zdam na ten wyższy poziom i będę załamana no ale cóż, już się zapisałam i nie ma odwrotu.
Co jeszcze mnie wkurwia? To że za ok 4 miesiące wracamy na stałe do Polski, a ja nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Co chcę w nim robić kim być. Chce mi się płakać. Jestem beznadziejna, jestem głupia, mam zerową wiedzę. Moje życie intelektualne to jedna wielka pomyłka. Taka ofiara losu ze mnie. Codziennie się modlę do Boga o natchnienie, mam nadzieję że w końcu mnie wysłucha. To jest takie straszne uczucie że przez ten cały czas co tu jestem nie odnalazłam dla siebie jakiejś drogi którą chcę podążać (odkąd tu przyjechałam zastanawiałam się co chcę po powrocie robić z moim życiem).
Za ok 4 miesiące nasz ślub a ja z niczego nie jestem zadowolona.Sala jest okropna ( nawet dekoracja jej nie pomoże). Suknia mi się nie podoba, buty są brokatowe tak jak chciałam , ale to nie są te które mi się najbardziej podobały bo w nie było rozmiaru. Zaproszenia też nie są takie jakie sobie wymarzyłam. Obrączki też nie, bo chciałam z kamyczkiem a będę miała bez , bo te z kamyczkami nie da się powiększać ani zmniejszać. Wszystko jest takie w zamian. Jedyne co się zgadza to pan młody którego sobie wybrałam <3.
Jestem beznadziejna i chyba sięgam dna...
Do następnego xoxoxo
Czas na...
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
sobota, 24 września 2016
Kurs norweskiego , nowe wyzwanie w życiu ;)
Hejoo ;)
Troszkę mnie tu nie było ;) . Przyznaje się zapomniałam kompletnie o blogu ;P.
Chciałam zmian to je mam ;). Uwaga , uwaga .... Zapisałam się na kurs norweskiego :). Jestem w pewnym stopniu dumna z siebie . Mam nadzieję że się czegoś nauczę i pomoże mi to w znalezieniu pracy ;). Kurs trwa z tego co pamiętam dwa miesiące , lekcje mam dwa dni w tygodniu . W klasie mam 5 osób łącznie ze mną . Wydaje mi się że to jest na duży plus bo im mniej osób tym nauczyciel bardziej poświęca uwagę :). Przed zapisaniem się na kurs , pisałam z moja nauczycielką , która napisała mi że lekcje odbywają się w języku norweskim . Byłam w totalnym szoku , jakim cudem ja mam ją zrozumieć jak ja nic nie rozumiem po norwesku ??? Przed pierwszą lekcją miałam mieszane uczucia i myślałam że będzie okropnie i zapewniałam mojego chłopaka że jak wrócę to będę na pewno zła i będę płakać :D. Ale ku mojemu zdziwieniu było wręcz odwrotnie . Jak wróciłam byłam bardzo zadowolona nauczycielka chwilami mówiła po angielsku kiedy czegoś nie rozumieliśmy. Pomimo tego że większość czasu mówiła po norwesku to instynktownie dało się zrozumieć o co jej chodzi. Jeśli będzie tak dalej to jestem dobrej myśli.
Jestem szczęśliwa że coś się zmienia , że coś się rusza do przodu , że się rozwijam ;).
Trzymajcie za mnie kciuki , obym dalej była taka pełna energii i pozytywnie nastawiona do tego wszystkiego ;). Wiadomo też odczuwam strach że coś pójdzie nie tak i się zniechęcę , ale do odważnych świat należy. Dostałam szansę od losu i muszę ją wykorzystać.
Oby wszystko zaczęło się układać.
Życie może być piękne , tylko musimy się umieć cieszyć z małych rzeczy <3
Troszkę mnie tu nie było ;) . Przyznaje się zapomniałam kompletnie o blogu ;P.
Chciałam zmian to je mam ;). Uwaga , uwaga .... Zapisałam się na kurs norweskiego :). Jestem w pewnym stopniu dumna z siebie . Mam nadzieję że się czegoś nauczę i pomoże mi to w znalezieniu pracy ;). Kurs trwa z tego co pamiętam dwa miesiące , lekcje mam dwa dni w tygodniu . W klasie mam 5 osób łącznie ze mną . Wydaje mi się że to jest na duży plus bo im mniej osób tym nauczyciel bardziej poświęca uwagę :). Przed zapisaniem się na kurs , pisałam z moja nauczycielką , która napisała mi że lekcje odbywają się w języku norweskim . Byłam w totalnym szoku , jakim cudem ja mam ją zrozumieć jak ja nic nie rozumiem po norwesku ??? Przed pierwszą lekcją miałam mieszane uczucia i myślałam że będzie okropnie i zapewniałam mojego chłopaka że jak wrócę to będę na pewno zła i będę płakać :D. Ale ku mojemu zdziwieniu było wręcz odwrotnie . Jak wróciłam byłam bardzo zadowolona nauczycielka chwilami mówiła po angielsku kiedy czegoś nie rozumieliśmy. Pomimo tego że większość czasu mówiła po norwesku to instynktownie dało się zrozumieć o co jej chodzi. Jeśli będzie tak dalej to jestem dobrej myśli.
Jestem szczęśliwa że coś się zmienia , że coś się rusza do przodu , że się rozwijam ;).
Trzymajcie za mnie kciuki , obym dalej była taka pełna energii i pozytywnie nastawiona do tego wszystkiego ;). Wiadomo też odczuwam strach że coś pójdzie nie tak i się zniechęcę , ale do odważnych świat należy. Dostałam szansę od losu i muszę ją wykorzystać.
Oby wszystko zaczęło się układać.
Życie może być piękne , tylko musimy się umieć cieszyć z małych rzeczy <3
środa, 24 sierpnia 2016
Życie
Dzisiejszy dzień to koszmar zacznijmy od tego że musiałam wstać ok 5.30 bo odwoziliśmy znajomych na lotnisko ( a dla człowieka bezrobotnego godzina 5:30 to jeszcze noc :D) potem mieliśmy jechać na zakupy ale jak się okazało sklep do którego chcieliśmy jechać był czynny od 9 a my byliśmy ta już o 7 , masakra . Także zrezygnowaliśmy i pojechaliśmy do domu . Po powrocie mój M poszedł spać bo też jest przeziębiony , a ja ćwiczyłam . Potem zaczęłam robić obiad , jak kończyłam to zaczęłam sprzątać . Ok 17 zjedliśmy obiad i od tamtej pory się obijam . Miałam iść do koleżanki ale w końcu nie poszłam. Po tym sprzątaniu jestem kompletnie wyczerpana a to dopiero początek o mamo , jestem przerażona . Wiadomo trzeba sobie jakoś ten wolny czas wypełniać.
Do moich ćwiczeń muszę jeszcze włączyć ograniczanie słodyczy czyli 30 dni bez słodyczy , mi taka forma abstynencji od słodkości pomaga. Ostatnio jak sobie taki detoks zrobiłam to udało mi się zrzucić ok 2 kg ciekawe jak tym razem będzie. Musze odstawić trochę tych słodyczy bo po powrocie z Polski troszkę się rozszalałam z przekąskami tego typu co mnie w ogóle nie cieszy , bo to już nie chodzi o to że słodycze to że tak powiem puste kalorie ale chodzi mi przede wszystkim o to że pomimo tego że mam zdrowe zęby to po zjedzeniu jakiegokolwiek słodycza czuje ból zęba , zębów :( nie wiem co jest tego przyczyną . Tak więc trzeba się zebrać w sobie. Na razie będą to 30 dni ,a co potem to się okaże.
Także plany na jutro:
- Jutro dzień bez ćwiczeń , dlatego w ramach "aktywnego" dnia zagram w grę na kinekcie , odczucia podobne do lekkich ćwiczeń.
- Próba zrobienia domowego kebaba w samo robionej bułce , ciekawe co mi z tego wyjdzie.
- Posprzątać jakąś kolejną część mieszkania.
- Trzymać się z daleka od słodyczy , w końcu pierwszego dnia trochę głupio się poddać , najlepszym sposobem będzie jak sobie na lodówkę przykleję tą kartkę z moim 30 dniowym wyzwaniem , tak to będzie najlepsze rozwiązanie.
To na razie tyle przychodzi mi do głowy. Także do dzieła .
Dzisiaj będę się pewnie jeszcze obijać , wypiję sobie zieloną herbatkę i zabiję tą wkurwiającą muchę która lata po sypialni wrrrr.
Czas dokonać morderstwa , lecę po narzędzie zbrodni ;).
niedziela, 21 sierpnia 2016
Nowe życie , nowe przygody...
Witajcie , sama nie wiem co mam napisać jako pierwszą notkę no ale chyba będzie najlepiej jak napisze coś o sobie co tu będzie się działo i w ogóle ;).
No więc zacznijmy od początku jestem Agnieszka mam x lat ;D wiadomo "kobiety" o wiek się nie pyta ;) . Pochodzę z Polski obecnie od 1,5 roku mieszkam w Norwegii. Bardzo lubię kontakt z ludźmi , poznawać ich i spędzać czas wśród ludzi , nie jestem type, samotnika chociaż i bywają czasem takie dni że wolę być sama i nikogo do siebie nie dopuszczam :).
Będę tu pisac o wszystkim o moich smutkach , radościach , problemach , przemyśleniach, wszystkie głupoty jakie mi przyjdą do głowy ;). Wiadomo nie jestem pisarką , wszystko co napisze będzie ode mnie od serca , mogą być błędy jestem przecież tylko człowiekiem .
Założyłam tego bloga bo potrzebuje właśnie takiego miejsca gdzie mogę coś napisać , wylać swoje przemyślenia . Nie wiem jak długo będę miała zapał żeby tu zostać ale mam nadzieję że trochę tu zostanę i będę miała "pamiątkę" ze swojego życia , co się w nim działo. Wiadomo pamięć jest ulotna i wszystkiego nie jesteśmy w stanie zapamiętać i taka forma "pamięci" jest dla mnie idealna .
W moim życiu dużo się zmienia , straciłam pracę , co teraz? Nie wiem , strasznie boję się nowości , jestem otwartą osobą ale ciężko jest mi się przełamać na początku ( zapomniała o tym wspomnieć że też jestem nieśmiała ;) ) . Na razie zaczynam szukać pracy , na początku było mi przykro że straciłam pracę ale potem stwierdziłam że nic nie dzieje się bez przyczyny. Rok 2016 nie jest najlepszym rokiem dla mnie mam nadzieję że teraz się coś odmieni i że chociaż te ostatnie miesiące będą lepsze.
Lato się kończy czuję się że w moim życiu też się coś kończy , ale coś się musi skończyć żeby coś się zaczęło.
Chcę jakiś nowości , muszę zebrać siły i zebrać się w sobie żeby walczyć o siebie i swoją przyszłość. Mam dla kogo i z kim walczyć bo mam jego . Mojego ukochanego....
Życie lubi zaskakiwać dlatego ja teraz chcę je zaskoczyć!!!
Witajcie , sama nie wiem co mam napisać jako pierwszą notkę no ale chyba będzie najlepiej jak napisze coś o sobie co tu będzie się działo i w ogóle ;).
No więc zacznijmy od początku jestem Agnieszka mam x lat ;D wiadomo "kobiety" o wiek się nie pyta ;) . Pochodzę z Polski obecnie od 1,5 roku mieszkam w Norwegii. Bardzo lubię kontakt z ludźmi , poznawać ich i spędzać czas wśród ludzi , nie jestem type, samotnika chociaż i bywają czasem takie dni że wolę być sama i nikogo do siebie nie dopuszczam :).
Będę tu pisac o wszystkim o moich smutkach , radościach , problemach , przemyśleniach, wszystkie głupoty jakie mi przyjdą do głowy ;). Wiadomo nie jestem pisarką , wszystko co napisze będzie ode mnie od serca , mogą być błędy jestem przecież tylko człowiekiem .
Założyłam tego bloga bo potrzebuje właśnie takiego miejsca gdzie mogę coś napisać , wylać swoje przemyślenia . Nie wiem jak długo będę miała zapał żeby tu zostać ale mam nadzieję że trochę tu zostanę i będę miała "pamiątkę" ze swojego życia , co się w nim działo. Wiadomo pamięć jest ulotna i wszystkiego nie jesteśmy w stanie zapamiętać i taka forma "pamięci" jest dla mnie idealna .
W moim życiu dużo się zmienia , straciłam pracę , co teraz? Nie wiem , strasznie boję się nowości , jestem otwartą osobą ale ciężko jest mi się przełamać na początku ( zapomniała o tym wspomnieć że też jestem nieśmiała ;) ) . Na razie zaczynam szukać pracy , na początku było mi przykro że straciłam pracę ale potem stwierdziłam że nic nie dzieje się bez przyczyny. Rok 2016 nie jest najlepszym rokiem dla mnie mam nadzieję że teraz się coś odmieni i że chociaż te ostatnie miesiące będą lepsze.
Lato się kończy czuję się że w moim życiu też się coś kończy , ale coś się musi skończyć żeby coś się zaczęło.
Chcę jakiś nowości , muszę zebrać siły i zebrać się w sobie żeby walczyć o siebie i swoją przyszłość. Mam dla kogo i z kim walczyć bo mam jego . Mojego ukochanego....
Życie lubi zaskakiwać dlatego ja teraz chcę je zaskoczyć!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)